JEZIORO BORZECHOWSKIE WIELKIE


Jezioro Niedackie
Jezioro Borzechowskie Wielkie
to dwa wspaniałe jeziora należące do sołectwa Borzechowo, gmina Zblewo. Nic dziwnego, że sporo tu ośrodków, kwater agroturystycznych i miejsc gastronomiczno-wypoczynkowych.
To jeden obszar z Wirtami (ogród dendrologiczny) i Małym Bukowcem.
Oba jeziora w naszym rankingu PLAż otrzymują jednak po 8 punktów - mają wspaniałą, krystalicznie czystą wodę, ale brakuje tu łagodnych i szerokich zejść (zwłaszcza Borzechowskie Wielkie) i odpowiedniego nasłonecznienia.


W prasie o jeziorach

...A w tym roku wydano już koło 100 decyzji o warunkach zabudowy. Budują i chcą budować przede wszystkim w Zblewie, Pinczynie i Borzechowie. W Borzechowie... sołectwie, które ciągle nas rozczarowuje, gdyż ma – o czym pisaliśmy kilkakrotnie – najciekawsze w powiecie warunki rozwojowe, przynajmniej gdy mówimy o walorach turystycznych.

- Warunki Borzechowa i Małego Bukowca – dodaje na korytarzy UG sołtys Małego Bukowca Bogdan Sarnowski – bo to jeden wspólnie działający obszar.

Dodajemy więc Mały Bukowiec, gdzie jest około 60 domów wczasowych do całorocznego zamieszkania i gdzie czasami zaglądają najważniejsi ludzie w państwie – bracia Kaczyńscy. Dwa więc sołectwa, z takimi domenami, jak słynne Twardy Dół i Wirty. Od biedy dodajmy też pobliskie Bietowo (w sąsiedniej gminie Lubichowo), gdzie istnieje świetnie urządzona strzelnica dla myśliwych i powstaje amfiteatr.

W Twardym Dole jak zwykle na wszystko pada cień. W recepcji sieci Stanisław Kiciński, współwłaściciel Relaxu. Daje folderek, udziela informacji. Że tutejsze Jezioro Niedackie ma 47 metrów głębokości i 117 ha. Ośrodek oferuje całoroczny wypoczynek w pokojach hotelowych (dla 33 osób) oraz w ekologicznych domkach. Do tego pełne zaplecze gastronomiczne itp. Szkoda, że folderek nie podaje, ile jest miejsc w domkach ekologicznych.

Przenosimy się do Ośrodka Wypoczynkowego Borzechowo Jeziornik. Od tego sezonu ten znany do niedawna ośrodek Polpharmy dzierżawią Olga i Rafał Kiedrowscy z Wiela. Tutaj w domkach jest 220 miejsc noclegowych. Czyste i duże (250 ha) Jezioro Borzechowskie robi wrażenie, wieloraka oferta ośrodka też. Przyciąga. Trudno się dziwić, że w niedzielę pani Olga miała urwanie głowy z klientami.
- Najwięcej osób przyjeżdża tu z Trójmiasta, Starogardu i Tczewa – zauważa Olga Kiedrowska.
To informacja zaskakująca. Z jednej strony pozytywna, bo świadczy o tym, że nasze jeziora są w stanie konkurować z morzem, z drugiej strony... szkoda, że mało osób zna ten ośrodek z południowej Polski. I jeszcze jedno (to spostrzeżenie z zupełnie innej „beczki”): mają tutaj dobre zaplecze sportowe, ale wczasowicze absolutnie nie chcą się organizować i nie rozgrywają np. meczy piłkarskich.
- Przydałby się k.o. (kulturalno-oświatowiec) – zauważa pani Kiedrowska.


Z wysokiego brzegu tej strony widać leżący po drugiej stronie ośrodek Neptun-Polmed. Nawet stąd rzuca się w oczy ich najnowsza inwestycja – tak zwana gawra.
Zajeżdżamy obejrzeć z bliska. Ośrodek wyładniał. W miejsce starych, popeerelowskich domków powstają nowe. Mirela Muszyńska, kierowniczka ośrodka, informuje, że są tu 82 miejsca noclegowe, z czego część do całorocznego zamieszkania.
- Pomysł budowy gawry (to z góralskiego) istniał od kilku lat. Chodziło o to, żeby osoby korzystające z plaży nie musiały tak daleko chodzić do ośrodkowej restauracji, a miały coś podobnego bliziutko. I od lipca mają.
Pani Mirela nie narzeka na brak wczasowiczów. Przyjeżdżają też grupy zorganizowane zza granicy, na przykład teraz jest 70-osobowa grupa obcokrajowców, a w przyszłym tygodniu będzie 100-osobowa. Tradycyjnie też w ośrodku spędzają czas niepełnosprawni.
- Grupy, zanim zdecydują się na spędzenie wczasów w jakimś rejonie, wcześniej przysyłają osobę, która zwiedza ośrodki, dokładnie o wszystko pyta i sprawdza – mówi kierowniczka. - Sporo osób ma też wiedzę o nas z Internetu.
Oglądamy gawrę. Drewniana konstrukcja, przykryta gontem. Robi wrażenie. Świetny pomysł. Nie tylko dla codziennych plażowiczów, ale też pod rozmaite zabawy.
Robimy zdjęcia z pomostu. Przy okazji pytamy dwóch policjantów, którzy akurat nadpłynęli łódką, o wyspę, na której stał zamek. Wyjaśniają, że to ta bliższa brzegu od strony szosy Borzechowo – Lubichowo. Mówią też, że od strony rybakówki pod wodą (podobno na głębokości 2 metrów, średnia głębokość jeziora podobno 40 m) idzie droga do wyspy. I że jakieś pozostałości są.
Wyspa mogłaby być atrakcją turystyczną (można sobie wyobrazić prom na Wyspę Starościańską), ale kto by miał ten temat ruszyć?
Gawra – powtórzmy - strzał w dziesiątkę.

Wyjeżdżamy z ośrodka, z którego plaży korzystają między innymi mieszkańcy 95 domków letniskowych stojących po prawej stronie ośrodka i 26 domków po lewej. Wjeżdżamy na ul. Szkolną. Na prawo jedzie się kawałeczek do ogrodu dendrologicznego w Wirtach, niewątpliwie największej atrakcji powiatu, i to Pensjonatu pod Jeleniem Adama Pozorskiego. Na lewo – do centrum Borzechowa.

Długa ulica Szkolna jest jakaś smętna. Po drodze widać w zagrodach kilka strusi. Miała być wielka ferma do zwiedzania, z kącikiem gastronomicznym do degustacji jajecznicy ze strusich jaj, ale nie wyszło. Może, podobnie jak w Jabłówku, gdzie te wielkie ptaki, budzące respekt nawet w lwach, zostały zaszczute przez biegające luzem psy ogrodnika.

W samym Borzechowie cieszy oddana już do użytku kwatera agroturystyczna Damjana. nad jej przebudową pracował dwa lata i wreszcie jest – świetnie skomponowana stolarka okienna i blachodachówka do czerwonej cegły budynku, świetnie urządzone wnętrza. Kolejna kwatera – jedenasta w tym rejonie, czwarta w samym ścisłym Borzechowie. Gospodarz oprowadza po eleganckiej sali bankietowej, pokazuje pokoik, gdzie będzie punkt informacji turystycznej i.. mała galeria sztuki.
Punkt informacji... Takiego miejsca – według Damjana i nas – w Borzechowie brakuje. I brakuje koordynacji oraz jakiegoś nowoczesnego planu rozwoju turystyki w tym wspaniałym przecież rejonie.