JEZIORO WYGONIN


WYGONIN, GM. KALISKA. Między Kaliskami a Wygoninem rozciąga się ziemia, o której mogliby pomarzyć producenci westernów. To tu w przyszłości będzie turystyczne Eldorado. Perłą tej ziemi jest niezwykłe jezioro Wygonin (krystaliczna woda, piaszczyste brzegi, ale od razu bardzo głęboko). Łączy się z innymi, mniejszymi, jednym wielkim jeziorem podziemnym. Wysokie brzegi jeziora co kilkanaście lat zapadają się do wody. Jezioro świetne do kąpieli, ale przede wszystkim do biwakowania dookoła jeziora rośniie las, a teren jest bardzo urozmaicony). A oto reportaże o jeziorze oraz proponowany szlak z Kalisk.


Reportaż
Kociewiak - Dziennik Bałtycki


W latach okupacji podczas tąpnięcia w Kaliskach powypadały szyby. Woda w jeziorze jest krystalicznie czysta, ale budzi respekt najtęższych pływaków. Seledynowa przy brzegu, kilka metrów dalej robi się czarna, taka od razu głębia. Wiosną tego roku(2005) poznikały wszystkie przybrzeżne pomosty dla wędkarzy. Pojawiły się za to napisy: JEZIORO PRYWATNE, ZAKAZ... Co jest grane?

Wieś Wygonin leży, patrząc od strony Kalisk, po drugiej stronie jeziora. Jedziemy więc do niej leśnymi duktami (innych z tej strony nie ma). Sołtys Wygonina Kazimierz Mikołajczak wkrótce potem wyjaśnia nam, że to już gmina Stara Kiszewa (do Starej Kiszewy wiedzie stąd 5-kilometrowa, utwardzona betonowymi płytami droga, w tym roku ją wyprostowano i poszerzono z 3 m na 7). Do torów kolejowych w Kaliskach ze wsi jest równe 10 km. Granica między gminami biegnie przez środek jeziora!

Sołtys Mikołajczak mieszka w Gdańsku. Wygonin poznał w 1968 r. jako turysta, a potem jak harcmistrz i gospodarz bazy obozowej gdańskiego ZHP. Od 12 lat mieszka tu czasowo. 13 lat temu założył firmę produkującą elementy ogrodowe oraz świadczącą usługi tartaczne i budowlane. W najlepszym okresie zatrudniał 20 osób, teraz - z uwagi na brak surowca - 10. Z Wygoninem zżył się.

Z uwagi na koszty po zmianach w 1989 r. większość baz ZHP upadła. W Wygoninie baza istnieje do dzisiaj i służy cały rok. - Przetrzymaliśmy nawet całkowite odcięcie finansów - mówi harcmistrz Mikołajczak. - W jaki sposób? Założyłem firmę pod szyldem ZHP, żeby wypracować środki na utrzymanie tej bazy i innych. Firma ZHP. Koszty funkcjonowania ośrodków ZHP były kosztami działalności zakładu. Byłem dyrektorem... zakładu gospodarczego ZHP. W kwaterze głównej ZHP w Warszawie dziwili się, co za twór. Trwało to 3 lata, do 1992 r. Dziwaczna formuła firmy, ale za to bazy istnieją do dzisiaj, a gdzie indziej się rozwaliły. Po 1992 r. baza utrzymywała się ze składek.

- W 1992 r. jako były członek PZPR dałem sobie z ZHP spokój. Część zakładu ZHP pracowała na maszynach, które ja kupiłem i udostępniałem na działalność. W 1992 musiałem się przeprowadzić z tymi maszynami na drugą stronę płotu. I od tamtego czasu prowadzę tu własną działalność.

W Wygoninie mieszka 35 osób. Plus w sezonie z 300 wczasowiczów. Kim są ci stali? Jesteśmy na granicy regionów. Zwyczajowa granica Kociewia i Kaszub biegnie tak jak rzeka Wierzyca. To ona dzieli Starą Kiszewę na połowy - lewa strona to Kaszuby, prawa - Kociewie. Zamek Kiszewski jest jeszcze na Kaszubach. Ale tu ludzie raczej są uważają się za Kaszubów, choć nawet najstarsi, Aniela Kufel (93 l.,) i Alfons Żołądek (91 l.), nie znają ani słowa po kaszubsku. Nie są ani kaszubscy, ani kociewscy. Są wygonińscy.

W Wygoninie w czasach PRL-u z bazy korzystało w 3 turnusach 3-tygodniowych po 300 osób, czyli w sumie około 1000. Z drugiej strony jeziora też były obozy. Dziś w 2 turnusach po 2 tygodnie wypoczywa od 70 do 100 osób. A na drugiej stronie jeziora jest martwa cisza. Jeszcze dwa lata temu przyjeżdżali z harcerze Warszawy. Cóż, nawet harcerstwo stało się elitarne finansowo. Były walczące środowiska harcerskie, to sobie "wywalczyły". Dlaczego tak jest? Bo organizacje młodzieżowe pozostawiono w rękach grupki ostatnich zapaleńców, samopas. Kogo to obchodzi, że organizowanie wypoczynku młodzieży to strategiczna rola państwa?

Jezioro było prywatne od czasów, jakie pamiętają najstarsi mieszkańcy. Właściciele nigdy nie robili żadnych utrudnień z korzystania z wody. Po wojnie należało do Wysockiego ze Starej Kiszewy. Wysocki sprzedał, bo chodziły słuchy, że wszystkie akweny wodne powyżej 3 ha będą upaństwowione. Sprzedał właścicielowi restauracji w Gdyni. Ten kupił, bo chciał ukryć zyski przed fiskusem. Długo się nie cieszył, wkrótce zmarł. Jezioro zostawił wnukom. Niedawno znowu zmienił się właściciel. Kupić chciało kilka osób, między innymi "farbowańcy". W końcu trzy lata temu kupił właściciel Orla i chciał grodzić. Na łamach "Dziennika Bałtyckiego" zamieszczono pismo letników w sprawie takiej polityki właściciela. Odbyło się też spotkanie działkowiczów (jest ponad 70 domków). Mówiono, że jeżeli on ogrodzi, to będzie miał stale demontowane. To zrozumiałe. Tu ze spacerów wokół jeziora korzysta około 300 - 400 osób dziennie. Ale w Orlu ogrodził. Tu prędzej czy później temat wróci. Wszyscy tak przypuszczają. Każdy jak coś już ma, to tak robi...

Takie jezioro jest niewiarygodnie cenne. - Gdyby ktoś miał nawet produkcję złota, to nie byłby w stanie zarobić. Ale czemu się dziwić? Teraz boli mnie, jak widzę, co się dzieje w lasach. Jeżeli się sprzedaje drewno na eksport po cenie niższej niż cena rynkowa w kraju, to znaczy, że ktoś chce doprowadzić te lasy do ruiny. I to sprzedaje się do Finlandii i Niemiec. Jaki oni mają procent zalesienia, a jaki my? I przez to zwalnia się ludzi z tartaków, i trzeba im płacić kurowniówki. Gdzieś ktoś kombinuje. Po kolei padają przedsiębiorstwa przemysłu drzewnego. To są wszystko układy.
Ma w sobie coś z rycerza: łeb zakuty.



Kaliska nie tylko słyną z pięknych lasów, ale też i jezior. Jedno z nich jest niesamowite - głębokie, o krystalicznie czystej wodzie i słynie z opowieści o zapadających się dużych fragmentach brzegu.

Tajemnice Wygonina

Właścicielem jeziora w 1970 r. był Bernard Wysocki. Wykupił je od rodziców. Powierzchnia jeziora wynosiła wówczas 63 hektary (teraz jest mniejsza). Woda była bardzo czysta, a ryb mnóstwo, szczególnie w miejscu zwanym „zapadłe".
Jezioro nie ma żadnych dopływów ani odpływów. Na dnie jeziora są bardzo silne prądy, powstają podziemne źródła.
Jezioro jest bardzo tajemnicze.
Odwiedziliśmy wioskę Wygonin, leżącą nad jeziorem od strony północnej, żeby wysłuchać, co na ten temat mają do powiedzenia jej mieszkańcy.
Leśniczy Roman Łasicki skierował nas do pani Cecylii Kulas, mieszkającej od urodzenia w Wygoninie. Pani Cecylia ma już 81 lat, lecz bardzo dobrze pamięta wszystkie zdarzenia dotyczące jeziora. I tak...
W 1895 roku naprzeciw leśniczówki zapadła się ziemia.
- Było cicho, aż tu nagle obudził mnie wielki hałas (podobno było go słychać nawet w Bartlu) - wspomina pani Cecylia. - Zapadło się wtedy około 50 arów. Została tylko ziemia bez żadnych drzew ani roślin. Od tamtego czasu na to miejsce mówi się „zapadłe".
Co jakiś czas na jeziorze Wygonin zdarzało się kilka wypadków śmiertelnych. Najbardziej zaszokowała mieszkańców wioski śmierć syna pana R., który w stanie nietrzeźwym wypłynął na ryby i wypadł
z łódki. Ciała nikt nie wyłowił. Po około dwóch latach i pięciu tygodniach woda wyrzuciła je na brzeg w takim stanie, jakby zdarzenie miało miejsce w przeddzień. Woda na dnie jeziora jest tak zimna, że ciało się nie rozkładało.
Mieszkańcy Kalisk dbają o porządek nad jeziorem. - Na każdy sezon, od czerwca do połowy sierpnia pracownicy Urzędu Gminy Kaliska sprawują nadzór nad ekologią- mówi Piotr Cywiński. - Rozdają worki na śmieci i informują o obowiązkach turysty; o wrzucaniu śmieci do kontenerów i rozpalaniu ognisk w wyznaczonych do tego miejscach. Na sezon sprowadzane są ubikacje toy toy.
Gdyby nie interwencja p. Jana Trzebiatowskie-go z Gdańska, ekosystem jeziora mógł ulec degradacji przez częste najazdy turystów. Coraz częściej pojawiali się tutaj pseudo-miłośnicy przyrody, ryjący dżipami po plaży.
ZHP co roku nad jeziorem organizuje obozy harcerskie od strony Starej Kiszewy. Z nadzwyczajnych warunków klimatyczno-terenowych panujących przy i w jego okolicach korzystają żołnierze z jednostki specjalnej, którzy przeprowadzają tu ćwiczenia:
Nie tylko jezioro Wygonin ma tajemniczy urok. Piękne są tutejsze lasy, kryjące niejedną tajemnicę i mnóstwo zwierzyny. Chociaż co do tego ostatniego - zmienia się na niekorzyść...
- Gdy mieszkałem w leśniczówce w Okoninach, na 7 tysiącach hektarów tutejszych lasów żyło ze sto jeleni. Teraz jest o wiele mniej, ponieważ ludzie przestali obrabiać ziemię - zauważa leśniczy Roman Łasicki.
Łukasz Kruszyński, Kalina Ronkowska
Tygodnik Kociewksi - 2002 r.



Trasa piesza Kaliska – jezioro Wygonin – Kaliska


W ostatnim numerze „Kaliskiego Pegaza" informowaliśmy o pracach nad przygotowaniem nowych szlaków turystycznych, biegnących przez teren gminy Kaliska. Miło nam donieść, że trasy: piesza, rowerowa i autokarowa zostały już wytyczone. Wakacje w pełni, publikujemy więc przebieg pierwszej z nich, mając przy tym nadzieję, że zdąży ją pokonać spore grono wypoczywających w kaliskich lasach gości.

Przewodnik „Pegaza"

Trasa piesza: Kaliska – jezioro Wygonin - Kaliska
Wymarsz z miejscowości Kaliska. Zbiórka przy Gminnym Ośrodku Kultury (ul. Długa 18), w którym mieści się biblioteka i Punkt Informacji Turystycznej.
Wyruszamy w kierunku Cieciorki. Celem wycieczki jest jezioro Wygonin (trasa liczy ok. 6 km, czas: 1,5 - 2 godziny w jedną stronę).

Po drodze warto zwrócić uwagę na ciekawostki architektoniczne w Kaliskach. Na uwagę zasługuje osiedle robotnicze domków drewnianych wybudowane w latach 30. Kolejny ciekawy obiekt to poewangelicki kościół z trzeciej dekady naszego stulecia. Kościół został w ostatnim czasie rozbudowany, zachowano jednak jego dawny charakter. W okolicy dworca PKP zobaczymy wiekowy platan (pomnik przyrody). Przy kościele zobaczymy pomnik ku czci ofiar wojny.

Drogowskaz w centrum wsi wskazuje drogę do miejscowości Cieciorka (ok. 2 km). Nazwa ta pochodzi najprawdopodobniej od nazwy ptaka - samicy cietrzewia. Pierwsze wzmianki o Cieciorce pochodzą z 1790 r. Droga do wsi wiedzie przez stary sosnowy las, który zapewni miły cień w upalne dni.

Z Cieciorki kierujemy się w stronę Płociczna (ok. 2 km). Nazwa ta pochodzi prawdopodobnie od słowa "płocica" – płotka. Ciekawostką architektoniczną wioski jest poewangelicki kościółek, stanowiący obecnie filię parafii w Kaliskach. W Cieciorce i Płocicznie znajdziemy sklepy spożywcze, w których można się zaopatrzyć w coś do picia.
Z Płociczna kierujemy się nad jezioro Wygonin. Na miejscu możemy odpocząć nad krystalicznie czystą wodą (możliwość kąpieli, pole biwakowe).

Droga powrotna do Kalisk wiedzie tym samym szlakiem. Po drodze zbieramy grzyby i jagody, odwieczne dary naszych pięknych lasów (Bory Tucholskie).
Opr. Wiesława Zimny
Gminny Ośrodek Kultury
w Kaliskach

Kaliski PEGAZ - 6 sierpnia 1999 r.